RSS

Laurka dla taty

Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla słów: Laurka dla taty






Temat: Kwiecien 2004, cd. 6 :)
poproszę o pomoc
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału






Temat: berbeciatka z poczatku grudnia 2005
pomocy
To już (wstyd) trzeci raz kiedy zwracam się do was(uczestników forum) z pilna
prośbą o wypełnienie ankiety do pracy magisterskiej. Niestety dwie poprzednie
próby okazały się nieudane pod względem metodologicznym. Po prostu źle
sformułowałam pytania.

Czy znajdzie się jeszcze może jakaś chętna mama czy chętny tata? Moja praca
bada, jakie relacje nawiązują się pomiędzy uczestnikami tego forum.

Ogromnie Wam wszystkim dziękuję za pomoc, którą już uzyskałam. Tym razem zostało
mi już bardzo niewiele czasu, więc proszę o pomoc tych, którzy mogą odpowiedzieć
w miarę szybko, czyli do kilku dni. Ankieta nie powinna zająć dużo czasu..

Do usłyszenia!
Mama Laurki (18.01.04)





Temat: dzień babci i dziadka
No faktycznie, pomysłów mało. Kalendarze zdominowały wątek :) Nie wiem, czy
pomogę, ale może... Ja jednak jestem zdania, że dla Babci i Dziadka prezent
powinien wykonać sam wnuczek (wnuczka), ewentualnie z niewielką pomocą rodziców
:) Oczywiście jest to niewykonalne w przypadku bardzo małych dzieci, ale takie
już roczne może namalować abstrakcyjne mazaje na laurce. Ja na pierwszy dzień
Babci i Dziadka, kiedy to Młody miał pół roku, dałam zdjęcie roześmianego
Młodego z wierszowanymi życzeniami na odwrocie. Obecnie próbuję zmobilizować
Młodego do namalowania obrazków. U mnie święto Babci i Dziadka zbiega się z
imieninami mojego Taty. Nie mam jeszcze prezentu, ale planuję zrobić zamykane
pudełko-koszyczek z "papierowej wikliny". Mam czas do niedzieli. A wracając do
tematu wątku. W przypadku trochę starszych dzieci proponuję:
- namalowany obrazek - laurkę (o tym już pisałam)
- koszyczek z "papierowej wikliny" zrobiony z pomocą mamy, a w koszyczku skarby
(np. cukierki)
- kwiaty z bibuły (aktywna pomoc mamy niezbędna)
- ciasteczka (mama robi ciasto i wałkuje, dziecko wycina wzorki foremkami
(wskazana duża ilość serduszek :)), a potem mama piecze i uważa, żeby dziecko
nie podchodziło zbyt blisko piekarnika).

Jak coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, to napiszę.

I.




Temat: Mamusie pociech z lipca 2004 - Jesteście???
pomozcie prosze
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: LIPIEC 2005 !!! macierzyństwo ;-))
Bardzo proszę o pomoc
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: Dzień matki, dzień dziecka..a co z dniem ojca?
My obchodzimy wszystkie trzy swieta :) W tym roku na Dzień Matki dostałam
pierwszą laurkę zrobioną przez moją córcie :) Wzruszyło mnie to niesamowicie :)
Na Dzień dziecka Nati dostaje prezenty co roku. No i pamietamy o Dniu Ojca :)
Naszym Tatuśką składamy przeważnie życzenia smsowo, a mój mąż na swój pierwszy
dzień ojca dostał zdjęcie Nati na krórym komputerowo napisałam KOCHAM CIĘ i
datę, żeby było wiadomo z jakiej to okazji. Na drugi dostał koszulkę z
napisem "Najfajniejszy tata na świecie", a w tym roku nie wiem co dostanie, ale
pewnie coś z Nati wymyślimy :)



Temat: Czerwiec 2005
Pomóżcie mi Mamy
To już (wstyd) trzeci raz kiedy zwracam się do was(uczestników forum) z pilna
prośbą o wypełnienie ankiety do pracy magisterskiej. Niestety dwie poprzednie
próby okazały się nieudane pod względem metodologicznym. Po prostu źle
sformułowałam pytania.

Czy znajdzie się jeszcze może jakaś chętna mama czy chętny tata? Moja praca
bada, jakie relacje nawiązują się pomiędzy uczestnikami tego forum.

Ogromnie Wam wszystkim dziękuję za pomoc, którą już uzyskałam. Tym razem zostało
mi już bardzo niewiele czasu, więc proszę o pomoc tych, którzy mogą odpowiedzieć
w miarę szybko, czyli do kilku dni. Ankieta nie powinna zająć dużo czasu..

Do usłyszenia!
Mama Laurki (18.01.04)



Temat: Styczeń 2003 :) cz.2
Jak ja lubie sobie usiac,zobaczyc duzo postow i jeszcze takich dlugich,az mi
kawy zabraklo
Lezki mi sie zakrecily jak czytalam wspominki Agaty o Olesiu.
Monika dobrze,ze juz w domu,calo i zdrowo,ale prezes niezle Was zalatwil.
Ja wczoraj mialam bardzo meczacy dzien,wyszlam z domu przed 10,a wrocilam o
21.30,o 22 juz spalam. U laryngologa wszystko OK,super lekarz,potem zrobilam
przy okazji wizyty w przychodni bilans dwulatka,Sz wazy 13,5 oraz mierzy 90,5
cm,obydwa na 75 centylu. Potem do mamy po wyniki,potem do Gdanska do lekarza,bo
nie mogl mnie przyjac w Gdyni,bo zastwpuje kolege w przychodni.Tam czekalismy 2
godziny w kolejce,myslalam,ze jajko zniose. U lekarza wszystko OK,dzidzia dalej
miednicowo. Pani w przychodni powiedziala,ze mam super wychowanego synka
Odwiozlam meza do domu,bo mial robote,a sama z Sz do mojej babci,tam
posiedzielismy godzinke i do moich rodzicow.Zajechalismy tam na
18,obiadek,dziadkowie zachwyceni,bo Sz zrobil im laurki,babci wyklejanki,a
dziadkowi narysowal jacht i wode (tak twierdzi,a najlepsze,ze moj tata zeglarz
wiec tak fajnie). Potem zaczelam sie zbierac do domu i przez pol godziny go
namawialam,ze musimy jechac,a on,ze chce zostac na noc. Robil mi papa i biegl
do dziadka,no ale nie moglam go zstawic,bo dzis maja przyjechac moi tesciowie i
byliby niepocieszeni gdyby Sz nie bylo w domu,a oni sa wstanie przyjechac o 10
rano wiec musial wracac. W koncu wzielam go na sile,ale i tak cala droge
mowil,ze chce jechac do baby.W domu ja padlam szybciej niz Szymon.
Ale nasmarowalam dlugiego posta.
Buziaczki-Jola




Temat: prezent od noworodka dla rodzeństwa???
moj 23 msc wtedy Szymon dostal koparke od siostrzyczki a dla Laurki mial
ksiazeczke, ktora wczesniej kupil razem z Tata. Kup synkowi cos co wiesz, ze mu
sie spodoba(nie rozumiem dlaczego to mialby byc pluszak, jesli ma ich w
nadmiarze?) i czemu na pocieszenie? dostanie w tym dniu co najmniej dwa
prezenty: jeden najdrozszy jaki jestes mu w stanie dac - jego rodzenstwo i
drugi zabawke.
pozdrawiam goraco i powodzenia




Temat: Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV
prosze o pomoc
To już (wstyd) trzeci raz kiedy zwracam się do was(uczestników forum) z pilna
prośbą o wypełnienie ankiety do pracy magisterskiej. Niestety dwie poprzednie
próby okazały się nieudane pod względem metodologicznym. Po prostu źle
sformułowałam pytania.

Czy znajdzie się jeszcze może jakaś chętna mama czy chętny tata? Moja praca
bada, jakie relacje nawiązują się pomiędzy uczestnikami tego forum.

Ogromnie Wam wszystkim dziękuję za pomoc, którą już uzyskałam. Tym razem zostało
mi już bardzo niewiele czasu, więc proszę o pomoc tych, którzy mogą odpowiedzieć
w miarę szybko, czyli do kilku dni. Ankieta nie powinna zająć dużo czasu..

Do usłyszenia!
Mama Laurki (18.01.04)



Temat: rok 2000
Potrzebuję pomocy
To już (wstyd) trzeci raz kiedy zwracam się do was(uczestników forum) z pilna
prośbą o wypełnienie ankiety do pracy magisterskiej. Niestety dwie poprzednie
próby okazały się nieudane pod względem metodologicznym. Po prostu źle
sformułowałam pytania.

Czy znajdzie się jeszcze może jakaś chętna mama czy chętny tata? Moja praca
bada, jakie relacje nawiązują się pomiędzy uczestnikami tego forum.

Ogromnie Wam wszystkim dziękuję za pomoc, którą już uzyskałam. Tym razem zostało
mi już bardzo niewiele czasu, więc proszę o pomoc tych, którzy mogą odpowiedzieć
w miarę szybko, czyli do kilku dni. Ankieta nie powinna zająć dużo czasu..

Do usłyszenia!
Mama Laurki (18.01.04)



Temat: PAZDZIERNIK 2004 :-)
mamy, bardzo proszę o pomoc
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: DZIECIAKI 1999...MAMY CO Z WAMI???????????
pomozcie
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: Mam tego doooooosyć!

> Nauka.
Dobrze.Jakie zalety ceni u innych? I - wedle własnego punktu widzenia - u siebie?
> > Czy Twój chłopak dobrze się uczy?to byłby niezły argument...
>
> Moj Misio uczy sie swietnie, jest o rok starszy i chodzi do tego samego LO na
> mat-fiz.
> Ale dla niej chlopak, to tylko chlopak. Jednego chce.
To masz zmienić orientację czy pójść do klasztoru? Zawsze będzie
chciał.Dziewczyna zresztą też.;-)
>
> Wolalabym nie prosic o pomoc psorow, bo wiekszosc to...znajomi taty.
> A mniejszość?
>
> Nie.
> Obrazilalby sie i stwierdzialby, ze sama najlepiej wie, jak wychowac swoje
> dzieci.
> Ojej,no dyskretnie..."wiesz,podziwiam Fankę,.Twoją córkę,ona się tak świetnei
uczy..."
Nie żeby pouczała Twoją Mamę,ale żeby Tobie wystawiła laurkę.
>

> Tylko ja nie chce opowiadac o swoich klopotach nauczycielom. Chodze do tej
> szkoly dopiero 3 miesiace i nie mam do nich zaufania.
Przprowadziliście się?




Temat: Sierpień 2004 nowy wątek.
poóżcie proszę
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: Sierpień 2004 nowy wątek.
Dzień Ojca
U nas laurką/prezentem na Dzień Ojca zajmie się Dorota, ma swoją fantazję,
której starczy i dla niej i dla Marka. Ja złożę życzenia mojemu tacie

Niedawno się dowiedziałam dlaczego to święto wypada 23 czerwca. Ale same
przeczytajcie:

Piszę za www.gazeta.obywatel.pl/arch/25_514/imie.htm

"Niektórzy obchodzą w tym tygodniu Dzień Ojca. Słynny fraszkopisarz Jan
Sztaudynger, inicjator tego dnia zaproponował - jak to fraszkopisarz -
dowcipnie, aby ten dzień był obchodzony 23 czerwca, bo to najdłuższy dzień w
roku. Już lato!"

I co?

))



Temat: 27 LUTY 2004
pomoc
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Praca dotyczy korzystania przez rodziców z Internetu. Zawsze można wcześniej
przejrzeć pytania.. Bardzo goni mnie już czas. Proszę pomóżcie.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




Temat: Drogie Mamy, proszę o pomoc
Drogie Mamy, proszę o pomoc
Drogie Mamy,
Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i
potrzebuję mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety
ta ostatnia zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które
z niej uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna.
Będę bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

Asia, mama 18 miesięcznej Laurki
Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia
udziału




Temat: Dzień Ojca
A u nas dobry obiad i wszyscy przy stole jednocześnie:)
Starszy wypucował samochód ojcu, a Mała przebiegła przez podwórko wołając : tata, tata mam laurkę dla ciebie!
Laurka wyklejona jest kwiatkami :-)))szkoda, że już sobie poszli do pracy...



Temat: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko?
Laurka jak każda dziewczynka uwielbia się bawić w księcia i księżniczkę...

Laurka: Tato wyjechał to teraz babcia będzie księciem Erykiem.
Ja: A jak tato wróci?
Laurka: To znowu będzie księciem Erykiem.
Ja: A kim będzie babcia?
Laurka: Wiedźmą



Temat: dzisiaj Dzień Ojca
U nas dzieciaczki zrobiły wczoraj laurki dla taty, a tata dziś stawia ciacho i
lody:)




Temat: Grudzień 2004 - epizod IV
Kazałam Tymkowi narysowac laurke dla taty.On poszedł i narysowal Laurke,troche
sie dziwił że wszystkie dzieci rysują nasza Laure,ale jak mama
kazała




Temat: mala Laura - aniol w niebie
Nam wystarczy - na 100%!
Juz nie moge sie doczekac kiedy zona przyniesie test ciazowy i powie:
- bedziemy rodzicami
marze o tym...

dzis mija tydzien od odejscia Laurki...

tata Laury



Temat: Dzień Ojca. Pomysły na prezenty.
mikita dzięki, super pomysł z tymi odbitymi rączkami(nóżkami) na
papierze. Chyba wykonamy taką laurkę dla Taty.



Temat: Pomysł
o to ja przepraszam '-)

(ale fajnie bylo przez chwile jak myslalem ze jestem jedyny:))))

tata Laurki



Temat: 37 lat minęło mi...
To do ksiazek , albo do muzeum, albo babci w gotowaniu obiadu pomoc ! jazda !
Moglabys tez Tacie laurke narysowac , alboco ;o)



Temat: rok 2000
Ciekawa jestem jakie prezenty Wasze dzieci szykują na jutro dla swoich tatusiów?
Ania zrobiła dla taty laurkę i kupiłyśmy na "Allegro" kubek ze zdjęciem Ani i
napisem.
Pozdrawiam, Agnieszka




Temat: Wierszyka na Dzień Taty
Wierszyka na Dzień Taty
Czy ktoś zna jakiś ładny wierszyk do laurki na Dzień Taty. A może jakiś
pomysł na prezent dla Taty od 2,5 letniego synka. Za wszystkie pomysły z góry
dziękuję.



Temat: Dzień Taty wg...Taty :)
Idealny dzien taty? Chyba zeby dziecko przytulilo, moze dalo laurke, jak umie
robic. A poza tym mysle, ze ojcowie nie oczekuja zadnych dni. Przynajmniej ja
nie oczekuje.




Temat: Prezent dla Taty od 1,5 rocznego synka,propozycje?
ja zrobiłam (tzn mój maluch 1,5 roczny laurke ze zdjędiem dziecka + super
wierszyk dla taty (niestety znaleziony w necie, ale xtra - od dziewczynki),
pozdrawiam, tata sie bardzo ucieszyl



Temat: 26 maja dzien matki...!!!
Pamiętam z dziciństwa jak mój Tata zawsze przed dniem matki i dniem kobiet
przychodził wieczorem i pomagał nam robić laurki Myślę, że te laurki miały
niesamowitą wartość emocjonalną




Temat: Czy obywatel USA Sikorski moze byc szefem MON ?
A kim jest Pani Tata, który zna osobiście RS
bo my nie znamy osobiście szanownego Taty Pani, a Internet ma to do siebie, że
każdy może napisać dowolną laurkę nawet niezgodną z rzeczywistością ?



Temat: dzień ojca
my pamiętaliśmy, zrobiliśmy laurkę i daliśmy kwiatki, ale w żłobku na dzień
mamy dostałam laurkę i kwiatek, a tata nie




Temat: Tata dla mamy
ja dostałam od swojego "niemęża" laurkę z życzeniami (napisaną jego ręką) i
przypieczętowaną odciskiem stopy swoje malucha
A w tym roku dostałam kwiaty, ale już od syna. Chłopaki poszli na spacer i tata
pomógł synkowi nazrywać trochę mleczy i koniczyny



Temat: Nie zapomnijcie że dzisiaj Dzień Taty!
A my dalysmy Laurke z wierszykiem i odcisnieta raczka i nozka. Tata stwierdzil,
ze zawiesi sobie to nad komputerem




Temat: Jestem zadowolony, bo...
bo zrobiłem na imrezie zdjęcia solenizantce, wywołałem i powiększyłem kadry i
dałem w prezencie...
bo zrobiłem laurkę dla malca który będzie miał komunię...od taty, który nie zna
sie na komputerach...Laurka będzie przyczepiona do quada.




Temat: Zagadki (6)
Frezje od braci Lelujków, szarlotke od córek, laurkę od Ignacego Grzegorza,
zmywarkę i wycieczkę w nieznane od Grzegorza , " Podręcznik brzuchomóstwa" od
Taty.

Gdzie Ida i Marek postanowili spędzic swoje dwa miodowe tygodnie?
Kran.




Temat: Jak wyglądał Dzień Mamy w Waszych przedszkolach?
u nas jest dopiero dziś ten dzień...
Dzieci szykują laurki.
Ale wielka impreza będzie w następną sobotę. Taki duży festyn rodzinny,
połączenie dnia mamy, dziecka i taty. Oby tylko pogoda dopisała...




Temat: smutna :( zapytanie..
niech córeczka zrobi laurkę dla najlepszego taty na świecie na pewno
pomoże :)

ps. nie istnieje w polskim słowniku słowo "zapytanie" dlaczego nie
po prostu "pytanie"




Temat: KREDKI Bambino i kartki:)
No to u nas tak samo. Ostatnio z nim ćwiczę rysowanie - szykuje go
na laurkę z okazji dnia Taty , ale zdecydowanie woli wkładać i
wyciągać z pudełka, przekładać, przenosić itd.



Temat: Prezent na Dzien Ojca.
czesc,moj synek ma 8 mies.juz uszykowalismy laurke(maziu maziu pisakiem)i u
fotografa zrobilismy sesje mamowo synowa....piekna....tata sie ucieszy.na
biurku w pracy bedziemy sie pysznie prezentowac



Temat: wspólne przygotownie prezentu
no tak niech 3 i 4 latek przygotuja kolacje dla taty albo pojada i
kupia jakis full wypas prezent

bozszzz dziewczyno czego ty wymagasz od dzieci?
te laurki naprawde wystarcza i dla kochajacego ojca powinny byc
najcenniejszym prezentem



Temat: Dziś DZIEŃ OJCA!!!
tabaka!
a kto inny ma przypomnieć dzieciom swym , że dziś laurkę i życzenia tacie się
należą ? ja mu życzeń nie składam




Temat: Co kupujecie na dzien babci i dziadka?
bedzie laurka i wystep w przedszkolu.

na dzien babci i dziadka nie kupuje prezentow, bo to przeciez nie
moi dziadkowie:) wole, zeby dzieci wykonaly jakies rekodzielo z moja
i taty pomoca.



Temat: Moja córka kończy dzisiaj 2 latka :)
Serdeczne gratulacje i zyczenia wielu pięknych, cudownych lat.
Mój tata dziś kończy 56 i rano, po życzeniach złożonych przez mego syna
(obowiązkowo była laurka ), powiedział, że przecież nie tak dawno miał 30.
Pozdrawiamy, smacznego tortu!!!



Temat: Dzien ojca :)
zaraz jadę do tesco;)

a moje Córeczki Tatusia dziś wręczyły swojemu tatusiowi własnoręcznie zrobione
laurki

a swojego Tatę telefonicznie pozdrowiłam




Temat: dzis Dzien Matki!!!- musze sie pochwalic!
Jejku jak ja bym chciała żeby Zosia powiedziała do mnie mamo... Ale to nic,
na razie się pięknie usmiecha i " rozmawia " a laurkę narysowała rączkami taty
i tez jest pięknie.
Fajnie byc mamą....



Temat: 50te urodziny:)
Te laurki to jak mała byłam teraz już czas na inne dzieci:)
Zrobiłam film. Taki mały krótki. Tato już przerobił balony,,samoloty itp.
Trudno mi jest więc coś wymyśleć. Na cygarach i na winie mało się znam - ale to
też fajny pomysł.



Temat: co daja luciaki swoim tatom?
heh, fajny pomysł z tymi stópkami i rączkami
u nas laurka z wyrukowanym zdjęciem (Kuba daje tacie buziaka) i napisem "kocham
cię tatu" + ulubione słodycze




Temat: co daja luciaki swoim tatom?
ja dałam zdjecie - tata z Filipem
z napisem na odwrocie Ja i moj SUPERTATA + narysowalismy pierwsza
laurke Toche pomogłam a synake narysowal piekny bazgrolek



Temat: 26.05
ja sie pochwale ze dostalam laurke zrobiona raczej przez tate a nie przez nia
ale sprawili mi wielka radosc ))a poz tym dzien jak co dzien,ale znalazlam
sobie pretekst zeby maz mi zafundowal buty,podpielam je wlasnie pod to
swieto......a co nalezy mi sie nie )




Temat: co dla rodziców na święta...:)
laurkę na dzień taty
:)



Temat: Dzień matki, dzień dziecka..a co z dniem ojca?
u nas Natunia napewno zrobi laurkę, z moja małą pomocą, a później zabieramy
tatę na lody :)




Temat: Życzenia dla mamy....
troszę zazdroszczę ...
moje Maluchy sa chyba normalnie zwyczajne bo jeszcze nie do końca wiedziały co
to znaczy dzień mamy )) tata "nadrobił" za nie.
za rok mam od nich obiecane laurki - ale to dopiero za rok ))




Temat: Serduszkowym Tatusiom z okazji ich święta
Mój mąż od wczorajszych naprawdę porannych godzin chodzi w koszulce z napisem -
"Najfajniejszy tata na świecie" . Filipek i Adaś nie mogli się doczekać kiedy
tatusiowi będą mogli dać prezent. Laurki dostał wcześniej, przy okazji Dnia
Matki.




Temat: Wszystkiego Najlepszego!
Ma dopiero 3 latka- przyniosla laurke z przedszkola- ale o to kiedy
obchodzimy dzien matki troszczy sie tata. Zanim dorosnie zeby sama
podejmowac decyzje- bedziemy juz z powrotem w Polsce



Temat: świat według Laury
świat według Laury
Lat 4

Zabawa Laurki w biuro podróży.
Laurka: Proszę tutaj podpisać.
Ja: A co to?
Laurka: Bilet na wakację.
Ja: Ja nic nie podpiszę, a jeśli to jakieś lewe papiery, albo sfałszowana
umowa? A gdzie te wakacje?
Laurka: noooo, wyjazd na basen.
Ja: Jaki basen?
Laurka: nooo, taki okrągły ze ślizgawkami.

Po kilku minutach namowy.
Ja: A jak mam się podpisać? Słoneczko narysować?
Laurka: Nieeee
Ja: To może kwiatuszka?
Laurka: Nieeeee
Ja: To jak?
Laurka: nooo, literkami!

Po kilku próbach ustalania podpisu.

Ja: To jak? Święty Mikołaj?
Laurka: Nieeee
Ja: To może Panna Tulipanna?
Laurka: Nieeee
Ja: No to jak? Głęboki basen?
Laurka: Tak...dokładnie tak. Głęboki basen.

______________________________________________

Laurka: Połóż się koło mnie na łóżku
Ja: I co będziemy się tak wylegiwać jak kapryśne księżniczki?
Laurka: Tak.
Ja: O jaka ja jestem leniwa księżniczka....
Laurka: A ja jestem Syrenka Ariel
Ja: To może Cię do wanny wrzucić
Laurka: Ale zobacz ja nie mam płetw
Ja: A gdzie masz?
Laurka: No bo ja..., jak za późno pocałuję księcia Eryka, to wtedy rosną mi płetwy
Ja: A całowałaś już dzisiaj Eryka?
Laurka po cichu:
-Tak, robiliśmy to cztery razy

_______________________________

Laurka: Tato wyjechał to teraz babcia będzie księciem Erykiem.
Ja: A jak tato wróci?
Laurka: To znowu będzie księciem Erykiem.
Ja: A kim będzie babcia?
Laurka: Wiedźmą

____________________________________
Wygłupy z babcią Jasią.

Laurka ucząc babcię wymawiać słowo "Sticz" bawi się wyśmiecicie.
Przekomarzanie się i poprawianie wymyślonych przez babcię słów, takich jak
"kicz", "ficz", "znicz"... sprawia jej ogrom rozrywki...W trakcie zabawy
przychodzi do domu druga babcia. Laurka podbiega i mówi:
-Babciu, chodź! Pokażemy tej babie.

www.swiatwedluglaury.blog.onet.pl



Temat: Kto miał na Was wpływ ?
w domu: rodzice, ale nie ich wplyw na wychowanie religijne czy wiare, ale tak
ogolnie na moj stosunek do innych, szacunek i przekonanie, ze kazdy ma prawo do
wlasnych wyborow i bledow (jak kiedys bedzie watek o rodzicach to wystawie im
laurke), poza tym od Taty dostalam w spadku duza dawke optymizmu - niby na
codzien jestem maruda, ale w dluzszej perspektywie to jestem silna i sie nie
poddaje. wiary - mimo pochodzenia z rodziny katolickiej szukalam gdzie indziej

babcia - nie miala wplywu na moja wiare, ale jej ogromna wiara jest dla mnie
takim jednym z pewnych elementow w zyciu.

przyjaciolka - taka od serca, od szkoly sredniej do tej pory. taka radykalna (z
takich co potrafi zwrocic uwage ksiedzu) a przy tym bardzo inteligentna,
uporzadkowana, i ... (tu by byla nastepna laurka)

nauczyciel filozofii i etyki, a przy tym ateista - nauczyl pytac, takze w
sprawach wiary

srodkowisko w szkole sredniej - i aspiracje rozwojowo-inteligencko-
arystyczne :))) - tu nie konkretne osoby, ale raczej atmosfera, grupa
znajomych,

nauczyciel geografii ktory zarazil miloscia do gor - i to one mnie wychowaly i
nauczyly docenic trud wpinaczki, wysilek, (ja nie z tych co potrafia sie
wspinac 8 godz z usmiechem na ustach i bez zadyszki), i zachwyt nad
nieziemskimi widokami, gdy wszystko wydaje sie tak proste i jasne...

srodowisko duszpasterstwa akademickiego i odkrycie, ze wiara nie musi byc ani
infantylna, ani niezrozumiala, ani prywatna.

troche sie tego nazbieralo,
ja pewnie chlonelam jak gabka - i tylko mialam szczescie, ze w takie a nie inne
srodowisko trafilam, ale z drugiej strony, zawsze bylam z tych co szukaja i
pytaja,
pozdrawiam,
Agnieszka




Temat: Forumowe Mamy :)
dlaczego TY? - bo jak nie Ty to kto niby.
kicia031 napisała:

> A glowne pytanie brzmi - dlaczego ty masz zabiegac, by dziecko
> zlozylo ojcu zyczenia? Czy ojciec twojego syna dopilnowal, by syn
> zlozyl ci zyczenia na Dzien Matki?

to bylo na powaznie, to pytanie czy prowokacyjnie? bo niby dlaczego
ma nie zabiegac o to, zeby dziecko wyroslo na przyzwoicie
wychowanego mlodego czlowieka?

to co powyzej napisano, dajemy przyklad. w typowej rodzince, mama z
dzieckiem przygotowuje siupryze na imieniny taty, a tata z dzieckiem
leci po kwiaty i zacheca malolata do produkcji laurki na dzien
matki. to chyba normalne, w moim domu w kazdym razie tak bylo i
moja mama do dzis przechowuje kartonik z moimi bohomazami z lat
przedszkolnych. ktos mnie uczyl, zeby pamietac.

a jesli w ktoryms momencie jedna ze stron zawodzi to jeszcze nie
powod, zeby druga tez sie zaczela gnoic. w koncu nie tyle chodzi
tutaj o wzajemnosc co raczej o to, zeby wyrobic odruch, ze w dniu
swieta (bylejakiego) pamieta sie o najblizszych. i ze fajnie jest
sprawiac niespodzianki, dawac prezenty, dzwonic z zyczeniami. i ze
to wazne.

mam wrazenie, ze faceci generalnie mniejsza wage przywiazuja do
swiat. musze przyznac, ze na ktorys dzien ojca, Maly przytachal
jakies rekodzielo i to jego mamusia (czyli straszliwa Ex) mu o tym
przypominala. natomiast moj NM normalnie ZAPOMNIAL o dniu matki!!!
zarowno wobec swojej mamy jak i wobec mamy swojego synalka. dno
totalne, czego nie omieszkalam mu wygarnac.

wydaje mi sie, ze faceci tez nieszczegolnie przezywaja te dzieciece
wypociny. ciekawam jak Wasi partnerzy, osobiscie znam facetow co
sobie obwieszaja biura rysunkami swoich dzieci. ale moj NM jak
dostal kiedys od Ex paczuszke z rysunkami Malego z przedszkola
to.... ekm... przelezaly troche na tylnym siedzeniu samochodu (z
miesiac moze), a potem trafily prosto do kosza. no coz, niby nic
wielkiego, ale w sumie jak patrze na to pudelko co moja mama trzyma
to.. i smiac mi sie chce i lezka mi sie w oku kreci. przechowujecie
dzieciece dziela sztuki? a faceci? troche nie temat, ale tak mi
sie skojarzylo.




Temat: wspomnienia
Kilka miesięcy temu, gdy czułam, że ziemska wędrówka mojego Taty dobiega już
końca, sama zaproponowałam taki wątek. Jednak, choć od śmierci Taty minęły dwa
miesiące, do tej pory nie zdobyłam się na to, by napisać wspomnienie o Nim.
Może dzisiaj się uda...

Tata był zapalonym ogrodnikiem. Każdą wolną chwilę spędzał na swojej działce.
Wypieszczona, wypielęgnowana przynosiła mu nagrody i dyplomy. Zawsze życzliwy i
pomocny, cieszył się sympatią i szacunkiem innych działkowców. Soildny i
uczciwy, znajdował uznanie w pracy. Również sąsiedzi nie mieli powodów, by na
Niego narzekać. Nic dziwnego, że na pogrzebie kwiaty nie mieściły się wokół
trumny.

Taki Tata był dla ludzi. A dla mnie?

Od zawsze o wiele bardziej byłam związana z Tatą niż z mamą. Na zdjęciach z
dzieciństwa zawsze jesteśmy razem. Moje pierwsze wspomnienie to mała
dziewczynka biegnąca do Taty wracającego z pracy. Jako dziecko zawsze byłam
pierwsza, by zgłosić się, gdy Tata proponował jakieś wyjścia z domu. Dzisiaj
moze wydać sie to śmieszne, ale chodziłam z Nim nawet na ... pochody
pierwszomajowe. Tata nie był człowiekiem bardzo wylewnym ale zawsze wiedziałam,
że jest po mojej stronie: popiera moje dążenia, cieszy się z moich sukcesów.
Wykazywał niesamowitą cierpliwość, kupując ze mną ciuchy. To zawsze były długie
wyprawy, jako że córunia nie należała do mało wymagających:) Uczestniczył nawet
w wyborze sukni ślubnej dla mnie. Na słowo Taty można było liczyć. Nigdy nie
odmawiał pomocy. Zajmował się moim synkiem jak najtroskliwsza babcia. Zawsze
pamiętał o imieninach i urodzinach. W tym roku, 25 listopada po raz pierwszy
nie zadzwonił do mnie z imieninowymi życzeniami...

Gdy z mężem i synkiem odwiedzaliśmy rodziców, to Tata zawsze otwierał nam
drzwi. Pewnego sierpniowego dnia (gdy Tata więcej już leżał niż chodził) drzwi
otworzyła nam mama. Z pokoju usłyszeliśmy pytanie Taty skierowane do naszego
czterolatka: 'Widzisz co się u nas w domu zmieniło?'. Mały odparł, ze nie. Mama
też nie wiedziała. A na to ja: 'Synuś, odźwierny się zmienił.' Mama na to: 'No
tak, wy to się z ojcem rozumiecie bez słow.' Może to dziwne, ale to, że Tata
przestał pojawiać się w drzwiach wejściowych było dla mnie symbolem tego, że
odchodzi.

Brzmi to wszystko może zbyt pięknie, jak laurka. Ktoś mógłby pomyśleć, że
opisuję człowieka bez wad. Pewnie, że Tata miał wady, jak wszyscy.
Najważniejsze jest jednak to, że, jak napisałam w Jego nekrologu, był dobrym,
życzliwym Człowiekiem.

Tato, to już dwa miesiące bez Ciebie. A z każdym dniem bardziej mi Cię brak...

Kasia



Temat: Dzień Ojca
Tata mojego syna rozwalił rodzine, napsuł mi krwi nawet po rozwodzie, o dziecku
pamieta 6 godzin w niedziele- liczac na 30 dni miesiąca spedza z nim 24 godziny
miesięcznie, podejścia do syna za wiele nie ma i nie specjalnie się garnie( ale
do swojego nowego dziecka tez taki jest), ale alimenty wysyła uczciwe ( umie
zarobic pieniadze i to jedyne co może dac mam wrażenie synowi), o dniu matki nie
pamieta....nie zdarzył wrócić i podjechac do dziecka z kwiatkiem choćby ostatnio
a rok temu wcale nie pamietał, ale....i to tutaj jest najwazniejsze syn go kocha
mimo wszytsko, jest za nim, ja zaś robie to co nalezy do mnie jako rodzica i
poza tym w mysl zasady, ze głupszemu trzeba ustapić i samemu się zachowywac
odpowiednio, moze kiedyś eksa naucze jak nalezy postępowac dając mu przykład,
moze kiedyś zrobi mu się głupio i za rok bedzie pamietał...może, a jak nie- syn
5 letni wie, ze tata nie pamietał o dniu mamy, a dobrze wychowani ludzie
pamietają o swoich rodzicach, bo tak nalezy,wiec dziś bez zbytniej celebrcji,
entuzjazmu, ale jest dzień taty i nalezy zlozyć mu życzenia, bo my jesteśmy
dobrze wychowani i umiemy się zachowac, tata jak nie umie to sobie wystawia
laurke- syn miał 2 dni temu urodziny ja kupiłam w imieniu taty prezent ( za
wczesniej dane mi pieniązki przez exa to ważne) bo tata nie maiał czasu ( miał
ale wolał co innego robic) i nie wiedział co syn lubi z czego się ucieszy- tez
syn to widział i wie jak bylo- tata przyszedł z pustymi rękami, prezenty czekaly
na niego w szafie i dopiero było przekazanie, wręczenie dziecku itp.., a
najlepsze, ze skojarzył, ze tata wszedł do nas i nawet życzen mu nie zlozył
zapytał tylko to ile kończysz dzisiaj lat?.....bo tata taki jest.. braki mysle z
wychowania w domu, dlatego ja swojego syna ucze tak, zeby potem umiał się
zachowac wobec swojej rodziny...a tate oceni sam - dobry anty przykład
Więc wybraliśmy wspólnie ramke i fotke do niej, kubek - specjalnie dla taty i
kartkę z zyczeniami- syn zaniesie i uściska tate- ja za 40 zł nie zbiednieje,
ale zachowam się jak nalezy, bo tak wypada...i przekazuje synowi informacje jak
nalezy postepować, jak kiedys nie bedzie chciał iśc - nie będe zmuszać. Moją
rolą jest dziecku przypomniec i zorganizowac , potem bedzie starszy sam sie o to
zatroszczy lub nie jesli bedzie uważał, ze tata sobie nie zasłużył.
Tyle, jak to wam tłumaczyłam tak mniej wiecej tłumaczesynowi- mądry z niego
chłopiec. B.



Temat: tata i tataX
tata i tataX
wrocilam ;-) wakacje udane, dzieciaki zadowolone (super, super, dlaczego tu
jest tak fajnie??!! - cytuje :-P) wrocily dzis do matki. taaak, w trakcie
wakacji pojawil sie pewien problem, zajrzalam na forum samodzielnych, akurat
byl tam podobny watek, ale jesli chce sie Wam pogadac na ten temat to
zpraszam do dyskusji. otoz, sytuacja jest taka ze moj M i jego Ex poukladali
sobie zycie po rozwodzie. wydawaloby sie - sielanka ;-) ale Ex widocznie jest
malo ;-) i usiluje rekonstruowac rodzinke troche na sile. dzieciaki wygadaly
sie jak to Ex "nakazuje" nazywac swojego (jeszcze)narzeczonego 'tata...(tu
imie)'. fajnie to zabrzmialo, jak moj M pojechal po dzieciaki a starszy mowi,
ze musi sie pozegnac z rodzicami... troche oslupial. na mnie mowia 'ciocia' i
jest Ok.. jeszcze inny 'kfiatek' z ogrodka Ex to taki, ze na dzien ojca
kupila laurke dla swojego faceta, wypisala ja i kazala wreczyc dzieciom...
mojemu M nawet zyczen nie zlozyly.. choc dzwonil do nich w tym dniu. dla mnie
ta sytuacja jest chora, sorry nie lubie takich szopek... tata jest jeden,
tamten moze byc wujkiem, moga go nazywac po imieniu.. ale nie tak! nawet do
glowy by mi nie przyszlo, zeby do mnie mowily 'mama..' rozumiem, jesli jest
podobnie jak u Lideczki, ojciec nie zyje, nie utrzymuje kontaktow, no nie
wiem, jest ciemnym typem bez praw rodzicielskich. w innej sytuacji reaguje
jakos tak 'alergicznie'. wyjasnilismy dzieciakom ze facet jest narzeczonym,
bedzie mezem mamy, ale tata jest jeden, podobnie jak mama. moj M powiedzial
jej to tez przy spotkaniu, zeby w ten sposob nie pogrywala z dziecmi, bo
czuja sie rozdarte. w ogole sytuacja kiedy nam mowily o tym, zakonczyla sie
awantura.. bo wygadal sie maly, ze starszy tak mowi.. starszy zaczal krzyczec
na malego, ze klamie, maly ze nie klamie, starszemu bylo wstyd i w koncu sie
rozbeczal. no a potem opowiedzial jak to z laurka bylo i czy to prawda...
ech, nie podoba mi sie to. ciekawa jestem Waszego zdania.
PS. dzis byl z prawdziwym tata w szkole i byl caly dumny z tego powodu ;-)



Temat: Dzień Mamy
Może to zabrzmi dziwnie co napiszę ale: nie martw się na przyszłość
ona jakoś sama się ułoży.
Może być tak, że Mała nie będzie tego dnia w przedszkolu albo że
będzie tam zwyczaj obchdzenia razem dnia Mamy i Taty i wówczas ona
będzie mówiła wierszyk specjalnie dla Ciebie.
Moje dziecko jakoś z tym wszystkim sobie poradziło. Gdy robili w
przedszkolu laurki i "prezenty" z okazji Świąta Mamy i Taty (jest
obchodzone równocześnie) to on zawsze robił dwie - mi wręczał a
tacie zawoził na cmentarz. I jakoś tak nie ma oporu przed mówieniem
o Tacie. Twierdzi że On go i tak słyszy. W zwiazku z tym można
powiedzieć wierszyk o tacie czy zaśpiewać z innymi piosenkę.
Dzieci zaskakują i mają tez jakąś niewyobrażalną siłę
przezwyciężania smutku i rozpaczy. Wiadomo tęsknią za rodzicem,
zazdroszczą innym dzieciom ale zaraz potem potrafią nabrać dystansu
i odnaleźć się w tej całej sytuacji. I im młodsze jest dziecko tym
łatwiej mu to przychodzi.
A dziś na festynie rodzinnym w przedszkolu oboje bawiliśmy się
bardzo dobrze. I nawet mi nie zepsuł humoru komentarz przez mikrofon
prowadzacego (akurat zobaczył że kupuję siateczkę ekologiczną z logo
przedszkola) że powinnam jeszcze kupić drugą taką żeby mężowi
równowagę zapewnić i zeby mu się lepiej zakupy nosiło. Widziałam w
oczach zorientowanych osób pewien niepokój ale na mnie jakoś takie
teksty już nie robią wrażenia.
A tak na prawdę to ten przyszły dzień mamy i wiele innych świat
będzie bardziej ciężki dla Ciebie niż dla Twojego dziecka. I
pamiętaj o tym żeby nigdy nie postrzegać dziecka jako biednej
sieroty. Bo jeżeli będzie tak traktowane to i będzie się tak czuło.
A wkońcu chcemy żeby nasze dzieci wyrosły na szczęsliwych ludzi.
Umożliwmy im to.




Temat: Kilka pytan...
mam tak samo
zaczelam mowic do Laurki po francusku jeszcze w brzuchu....spedza ze mna po 12h
dziennie wiec w tym czasie, ma teraz 2,5, mowimy tylko i wylacznie po
francusku...jak wraca tata przechodzimy na polski (chociaz rafal, ktory jest
trojezyczny chcial mowic do niej po rosyjsku...no ale opcja french wygrala)....

hmm bardzo wiele sie nauczylam w ciagu tych kilku lat, przede wszytkim pokory i
cierpliwosci, mimo ze mowie bardzo dobrze, mieszkalam przez kilka lat we
francji, to bardzo trudno bylo mi przechodzic przez tzw rozne rejestry jezykowe:
opisywac swiat po doroslemu, rozmawiac z laurka po dziecinnemu, a opowiadac
bajeczki po literackiemu... bardzo chcialam, zeby nasze komunikowanie sie bylo
zblizone jak najbardziej naturalne i prawdziwe....
generalnie uwazam, ze tu jest pies pogrzebany: autentycznosc emocji, jakie
wyrazasz wobec dziecka w obcym, dla siebie przeciez, jezyku....

bylo mi o tyle latwiej, ze mieszkamy w de, wiec srodowisko polskie mialo
mniejsza siel nacisku , a niemcy, gdy slysza francuski maja mniejsze
emigranckie animozje....

oprocz ksiazeczek, pisoen, wierszykow i filmow, latwiej bylo nam znalezc tez
mini zlobek francuski, do kotrego Laurka chodzi dwa razy w tygodniu, ma tez
francuskie kolezanki

polskie odpowiedniki oczywiscie tez...

rozumie bez problemow, mowi mieszajac, ma swiadomosc istnienia dwoch, a z racji
niemiekciego srodowiska i wiekszej liczby jezykow..

uwazam, ze warto to kontynuowac, chociaz tak jak juz pisali forumowicze w de
niechetnie podchodzi sie do wielojezycznosci i pewnie, w momencie pojscia do
przedszkola, za 0,5 roku sytuacja bedzie wygladala gorzej..
mam ogromny szacunek do JEZYKA jako takiego i wydaje mi sie, ze jest to cos
cennego,co moge ofiarowac swemu dziecku..

zycze Ci powodzenia, odwagi i cierpliwosci

jesli chesz o cos pytac, pisz

seredcznosci




Temat: Wilhelm Sasnal superstar
Wilhelm Sasnal superstar
Najpierw usłyszałem laurkę w TV - znakomity artysta, jego obrazy są
kupowane za dziesiątki, może setki tysięcy dolarów, potem
przeczytałem w GW - artykuł na całą stronę:
- najbardziej znany na świecie polski artysta
- pierwszy w rankingu najzdolniejszych młodych na świecie
- jest w jego sztuce jakość, energia
- ta sztuka działa na zmysły i jednocześnie mówi o czymś, co
związane z duchowością

Nasunęło się logiczne pytanie - co stworzył ten geniusz i czym się
zasłużył środowisku żydowskiemu, że go tak promuje?

Okazało się, że Wilhelm Sasnal prezentował "właściwą" postawę
szydząc z papieża, kpiąc z PiSu - teksty, dymki przy jego rysunkach:

dwaj w muzeum
- (pierwszy) - to najcenniejszy eksponat w naszym skromnym muzeum,
pamiątka z czasów studenckich Ojca Świętego, sweter
- (drugi) - przecudny

chłopcy z piłką
- (pierwszy) - a Piotrek?
- (drugi) - dzwoniłem do niego, ale powiedział, że nie przyjdzie,
nie może się pozbierać po 02.04.05

tato z synkiem
- (synek) - tato, co to jest cztery erpe?
- (tato) - to taka choroba

Bush, przed nim flaga i krzyż, w telewizji dwie identyczne postaci
trzymające krzyże
- (Bush) - halo Kondoliza, czy teraz w Polsce jest dwóch takich
fajnych prezydentów, czy tylko tak widzę, bo mam dwa oczy?

Poziom artystyczny rysunków - żenada, teksty, dymki - żenada do
kwadratu. Sasnal w stosunku do Mleczki to jak Trabant do Mercedesa.
Miernota, ale o "słusznych" poglądach. W artykule GW napisano -
uważa się za człowieka lewicy. Zresztą osądźcie sami:

www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=741&Itemid=87




Temat: Prośba do Warszawiaków z walizki
Gość portalu: maestro napisał(a):

>
> Sloggi, nie błaźnij się, "przygarnia wszystkich". Sam się
> "przygarnąłem", a teraz "przygarniam" takich jak ty, bo
> co byś począł, gdyby nie prosta fizyczna robota, którą
> tacy jak ja oferują również miejscowym. Komu byś
> sprzedawał w swoim sklepie czy straganie, komu byś
> naprawiał samochód w swoim warsztacie, albo komu
> dostarczał pizzę na telefon? Temu "vortexowi", co obok
> wyskakuje z jakąś menelską pyskówką rodem z praskiej
> mordowni? On to sobie wszystko sam ukradnie, tata go
> nauczył, a tatę nauczył jego tata, itd.
>
> Nie rób swoim ziomkom kreciej roboty, bo przez takich jak
> ty zaczynam bez powodu krzywo patrzeć na Bogu ducha winną
> młodzież, która przychodzi do mnie z laurką jakiejś "The
> Warsaw School of Business". Sloggi, ty chyba chcesz na
> starcie wyciąć konkurencję ;)
>
Duma ze swoich osiągnięć (w końcu być pracodawcą w stolicy to nie byle co) jest
na miejscu. Ale pogarda dla mieszkańców tego miasta to już duży nietakt.
Naprawdę uważasz, że nie ma w Warszawie inżynierów, uczonych i przedsiębiorców
Z WARSZAWY? Naprawdę sądzisz, że tylko, pardon, element napływowy tworzy elity?
Z moich obserwacji wynika, że do Warszawy przyjeżdżają wszyscy, w tym również
osoby wykształcone, bo tutaj w porównaniu z resztą kraju łatwiej zrobić karierę
i zarobić. Gdzie jest tu miejsce na pogardę dla miejscowych? I w czym od
miejscowych przedsiębiorców i inżynierów jesteś lepszy? W jednym: zarabiasz
tutaj dużo, wydajesz u siebie - mniej. Cała różnica. Wiem ile kosztuje projekt
w Warszawie a ile "na prowincji" bez urazy. Różnica jest duża ale i koszty
utrzymania całkiem z innej półki. Nie dziwię się, że tu pracujesz. Wszyscy
chcą. Ale twoja pogarda jest oburzająca. Zasługujesz na epitet. Ale powstrzymam
się, byłoby to niegościnne.



Temat: Babcia czy nie Babcia jak uważacie

moja mama ma przyjaciela, ja nie dokońca go zaakceptowalam, bo od śmierci taty minęło niewiele czasu. ale to zycie mojej matki i tak naprawdę mnie nic do niego, może się przeciez wiązać i spotykać z kim chce.
gdy urodziła się Asia, to także znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że niewiadomo: dziadek czy nie-dziadek. tym bardziej, ze ja mówię do faceta po imieniu, moja siostra także, a dzieci siostry per wujku.
moja mama trzymała maleńką Asię i ni z tego ni z owego podała gosciowi dziecko na ręce z tekstem : trzymaj dziadek, przyzwyczajaj się.
najpierw się wkurzyłam, i byłam zła, była też jakaś sprzeczka z matką na ten temat, aż w końcu przetrawiliśmy to wszyscy i zwyczajnie, na spokojnie porozmawialiśmy. moja mama wytłumaczyła mi, ze jakkolwiek Asia, i inne dzieci, będą się zwracać do G. to zawsze bedzie dziwnie brzmieć.
i tak dzieci mojej siostry nadal mówią do G. wujku, natomiast moje dzieci mówią : dziadku, a nawet częściej dziadziu, dziadziusiu. Asia (teraz ma 2latka i 9 m-cy) kocha go całym sercem, robi z facetem co chce, włazi mu na głowę, jest pzrez niego obsypywana prezentami i pieszczotami. dla Asi to prawdziwy dziadek, jedyny jakiego ma. i to całkiem bez znaczenia, ze to nie mój tata, a nawet niemąż mojej mamy, ona go zna jako dziadka, i traktuje jak dziadka, i kocha nawet bardziej od babci. Asia potrzebuje go. a on taki zamknięty w sobie bardzo otworzył się na Asię, oraz na inne dzieci w naszej rodzinie, coraz bardziej garnie się takze do zabaw z małą Ewunią (14 m-cy).
a laurke na Świeto Babci i Dziadka zrobiłyśmy jedną dla nich, wspólną, życzenia wierszem pisane, Ewunia także pomagała.
wszystkim nam wyszło na dobre zaakceptowanie G. jako dziadka.
pozdrawiam




Temat: czy można wybaczyć...?
dolor napisał:

> Jeśli ktoś przyczynia się do pojawienia się na świecie nowego człowieka, bierze
> na siebie cholerną odpowiedzialność. Nie wolno od tego uciec.

Aż przetarłam oczy ze zdumienia:-)Nawet w brazylijskich serialach ojcowie
uciekają, a co dopiero w prawdziwym życiu. Pełna szczęśliwa rodzina to tak
naprawdę (biorąc pod uwagę ogół rodzin) rodzina patologiczna, wyróżniająca się
na tle innych rodzin. Matki są od tego, żeby tłumaczyć dziecku,że tata kocha,
tlyko nie umie tego okazac, że to, że się rozstaliśmy, nie znaczy, ze tatuś
rozstał się też z tobą. Oczywiście to kompletne bzdury, ojciec który przez 20
lat nie myslał o swojej córce, a na koncu urządził cyrk z listem -laurką nie ma
prawa nazywac się ojcem.

Ja na miejscu isabelle pojechałabym i z premedytacją mówiła do niego " proszę
pana". Taka słodka, choć oczywiście nieproporcjonalna do poniesionych strat mała
zemsta.

Pisałam ci, ze dopiero niedawno przestałam nazywać ojca mojej córki dawcą
nasienia. Co nie znaczy, że przestałam tak o nim myśleć. Ona też w końcu zacznie
tak o nim myśleć. W końcu co z niego za ojciec, skoro potrafi do sądu przynieść
rachunki za skarpetki kupione córce, żeby tylko nie musieć płacic wyższych
alimentów.

Nie ma litości dla sqr***:-) oczywiście piszę to w swoim imieniu.

Idealnie byłoby gdybys pojechała, i wybaczyła patrząc na niego lodowatym
wzrokiem. W mega idealnej wersji rozluźniona i uśmiechnięta, ale to są takie
moje fantazje:-) Poteoretyzować zawsze można jak mawia mask. Jak chodzę po leki
też zawsze z postanowieniem, że będę twarda a potem zalewam się łzami przy
pytaniu o imię i datę urodzenia.

Isabelle- jeśli czujesz, ze możesz wyciągnąć z tej wizyty dla SIEBIE jakąś
korzyść- że jesteś na tyle silna, żeby nie dać mu satysfakcji widokiem Ciebie
poranionej- jedź. Jesli pokażesz jak bardzo cię skrzywdził i tym samym dasz mu
do zrozumienia, że nadal uważasz go za swojego tatę - nie jedź.

oczywiście możesz napisać do niego list. I może to być list szczery. Tylko
wątpię czy cokolwiek z tego zrozumie, skoro tak naprawdę jesteś dla niego obcą
osobą, którą ostatni raz widział jako dziecko.

Trzymam kciuki za to, żebyś podjęła mądrą decyzję. Pamiętaj, że już nie jesteś
małą dziewczynką, którą można wystawić za drzwi tylko dorosłą kobietą z bagażem
doświadczeń (czy nie zaczynam gadać jak mask?:-)która sobie z niejednym takim
interesantem jeszcze nie raz w życiu poradzi.

A poza tym to lubię facetów. Naprawdę:-)




Temat: Nie umie i nie lubi rysować....
> Aż tu pewnego dnia dowiaduję się od
> zatroskanych pań w przedszkolu, że to już czas, żeby dziecko robiło to czy
> tamto, bo później w szkole będą kłopoty.

Skąd ja to znam? ;)
Najważniejsze jednak, aby mimo wszystko nie tracić spokoju.
Bo wtedy tracimy rozsądek rodzicielski. Jeśli chcesz pomóc dziecku, rób to mądrze i roztropnie.

Na pewno nie można zmuszać dziecka do rysowania.
Mój synek też nie lubi rysować. Miał za to mądrą panią w przedszkolu i nie gnębiła go pracami plastycznymi. Dzieła mojego synka były "minimalistyczne" ;) i nikt z tego powodu nie wnosił zastrzeżeń.
Za to mój synek lubił klocki Lego, w tym wieku bawił się przybijanką: drewniane elementy które przybijało się do pilśniowej płyty prawdziwymi gwoździami (i drewnianym młotkiem ;) ). Teraz chodzi do szkoły i choć jego pismo nie jest genialne, pani nie ma do niego żadnych zastrzeżeń i jest jednym z najlepszych pierwszoklasistów.

> dziecko dostaje z przedszkola "prace domowe" np. wyciąć coś z papieru lub
> pokolorować.

O raju, ambitne pani chcą dobić dzieciaki???
Bo mój synek organicznie nienawidził w tym wieku kolorowania. Wszystkie dzieci kolorowały, a mój nie, bo pani rozumiała jego niechęć :)

> Ocena półroczna, wnikliwa i w pełni profesjonalna jest
> przysłowiowym gwoździęm do trumny rodzicielskiego spokoju.

Jeśli martwi Cię rozwój dziecka, skonsultuj z mądrym specjalistą.

Mało wiem, ale dla dobrej nauki pisania równie ważne dla pięciolatka jak rysowanie, jest np. jazda na rowerze, łapanie piłki itp. (może nawet ważniejsze).

Naucz się też odsiewać rzeczy ważne od mniej ważnych. Jeśli dziecko rozwija się dobrze, nie ma dysfunkcji, to brak talentu plastycznego nie jest tragedią. Jak mój synek przynosi ze szkoły pracę ocenioną na dwa, to wieszam ją z dumą na lodówce - bo choć minimalistyczna w formie, to zamysł w niej zawsze jakiś jest ;))))

> Co do laurek to się nie zgadzam - dziecko powinno wiedzieć,że należy uczcić
> święto babci, mamy, taty.

To niech uczci "od serca". Nie musi to być laurka. Niech zbuduje fajną konstrukcję z klocków. Zrobi sałatkę owocową itp.

Moje dzieci robią i robiły mi czasem laurki w przedszkolu i szkole. Ale one nie są tak fajne, jak spontanicznie zbudowany wózek z klocków (mamy Knex'y i można z nich budować takie rzeczy), którym przywiozły mi do łóżka śniadanie :)))

Pozdrawiam
Jola



Temat: urodziny
33. Piękny wiek. Wszystkiego NAJ aż do 333!
Przykre tylko, że na razie w samotności. Nikt nie zasługuje, żeby być sam.
Czujesz się samotny czy tylko sam? Bo to różnica...
Ja w tym roku też miałam pierwszy raz od lat nieco samotne urodziny. Dostałam
laurkę od synka. Mój tata niestety zapomniał, mamie przypomniało się wieczorem
(skojarzyła powód laurki). Siostra też się jakoś zrehabilitowała... Nie to,
żeby mi zależało, ale to dla mnie, dla nas taki szczególny rok... Rok Totalnych
Przemian i Rewolucji Życiowej. Tyle osób się odsunęło od nas, ale cóź...
Nieszczęście też może działać oczyszczająco. Przynajmniej zostali ci, którym
zależy. Po co nam rodzina, która była z nami tylko dlatego, że coś mogła z tego
mieć, prawda? Było mi przykro ze względu na moje maluszki, ale potem
powiedziałam sobie: niech tamci spadają na drzewo banany prostować.
Damy sobie radę sami. I dajemy! Świat się do nas roześmiał. Cud za cudem, nawet
niewywołany, zaskakuje nas co krok. Jest dobrze. Będzie lepiej... Byle nie
przedobrzyć.
Jak to mówił mój mąż: Jest dobrze i nie trza psuć.
Fakt.
Optymistką jestem pełną gębą. Właściwie pozytywnymi wibracjami z kosmosu ;P
mogłabym obdzielić wielu. I staram się to robić, wszak to nie mydło...
I złe się dla nas w dobre obróciło. Nieszczęście podziałało jak katharsis.
Dla Ciebie też zaświeci słońce na bezchmurnym niebie. Będziesz miał swój mały
prywatny Eden...
Wierzę w to.
Powodzenia.
Życzę Ci trwania w optymizmie, pozytywnego nastawienia i czerpania z życia
garściami tego, co jest dobre, piękne, szlachetne, a co wtedy stanie się tylko
Twoje...
P.




Temat: Prawdziwa historia Tadeusza Mazowieckiego
po_godzinach napisała:

> To nie jest laurka, to są fakty.

niech ci bedzie. to sa fakty. tyle ze mocno wybrakowane przez co tworza
laurkowy obraz.

> Natomiast reszta jest sprawa indywidualnych przekonań. Nie ma obowiązku
zgadzać się z poglądami Mazowieckiego, ale nie wolno wymagać, aby miał on takie
poglądy, jakie inni chcieliby, aby miał.

wybacz ale ja tego od nikogo nie wymagam.

> Sam kaczmarek nie był postacią jednoznaczną

z checia dowiem sie wiecej. poprosze wiec o jakies konkrety.

> a na tematy pozostałe Mazowiecki
> mówi (między innymi):

> "Naprawa Rzeczpospolitej jest możliwa tylko wtedy, kiedy w sferze „dziani
> a się” polskiej polityki odejdziemy od ekstremów w kierunku dialogu i
konsensusu.

brawo

> Konieczna jest zmiana charakteru debaty publicznej, odejście od wzajemnego
> wykluczania ku porozumieniu.

niby tez brawo tylko nie za bardzo wiem co ma na mysli uzywajac
slowa "wykluczenie". po 89 roku nie mozna bylo "wykluczac" z zycia publicznego
przedstawicieli poprzedniego rezymu. ja tam osobiscie jestem za wykluczaniem z
zycia publicznego elementow szkodliwych dla panstwa.

> Mazowiecki, podkreślając pozytywną rolę mediów, mówił o potrzebie refleksji
nad ich odpowiedzialnością za budowanie i podsycanie nastrojów odstręczających
> obywateli od polityki."

no i znow brawo. tyle ze nic odkrywczego w tej wypowiedzi nie ma. malo tego
sklada sie ona z okraglych formulek. jak kogos zapytasz na ulicy o jego wizje
szczesliwego swiata to masz ogromne szanse ze odpowie: pragne szczescia,
spokoju, zeby sie mama z tata nie klocili, a babcia nie opowiadala tych
strasznych historii rodzinnych odstreczajacych mnie od malzenstwa". trudno
wymagac od kogos zeby byl wizjonerem, ale na Boga nie oczekujmy od ludzi ze
beda tlukli poklony przed banalami

> Nie widzę powodu, aby miał za swoje poglądy kogokolwiek przepraszać.

a ja widze bo przez podobne do powyzszych okragle frazesy za oknem mamy to co
mamy.




Temat: Sierpień 2004 nowy wątek.
Witajcie wieczorową porą

Mamakura, reakcje jak najbardziej pozytywne, można kury przesyłać dalej Ciekawy sen, hmmm...

Mamamadzi, gratulacje!!! Biedna Madzia z tą alergią. Oby jak najszybciej z tego wyrosła. A przedrzeźnianie dorosłych jest super, u nas też ciągle popisy

Mama_szymka, i dla Szymcia gratulacje za nowe umiejętności. Widzę, że u Was też wrzaski przy zasypianiu. Jaś przez sen raczkuje i wstaje, tak samo przy zasypianiu. Plus zęby i liczne pobudki gwarantowane

Ania_f1, tak my też Jasiek chodzi za rączki-w sensie za dłonie, jak go się łapie pod paszki, zaraz siada.

Monika, wyściskaj Mareczka-biedulka. Znowu zapalenie oskrzeli... Oby szybko minęło. Hmmm, ciekawostka z tym Dniem Ojca

Biealka, ależ Julka się rozpędziła z tymi ząbkami... Jasiek nadal jednozębny, ale paluchy ciągle w buzi, więc pewnie niebawem coś będzie.

Pozdrowienia dla Taty Usia. Kasiątko, trzymamy jutro kciuki.

Massmix, jak tak czytam Twoje entuzjastyczne posty na temat urządzania mieszkania, aż mam ochotę coś zmienić w moim. My z moim ślubnym mamy zwyczaj co jakiś czas siadać i snuć rozważania w stylu: "jak już zbudujemy dom, będziemy mieć w nim....." itd.

Eluszko, czekamy na zdjęcia. Ja mam zamiar dać Tatusiowi laurkę zrobioną we współpracy z Jasiem. To znaczy zanurzę mu łapkę w czymś kolorowym i bezpiecznym i dam się popisać A potem ją dopracuję.

Dbial, z całym szacunkiem, ale ty jednak chyba jesteś pracoholikiem... Jak pracowałam w szkole, tez bardzo lubiłam swoją pracę, ale na wakacje czekałam z utęsknieniem mimo to. Jas też jak każde dziecię, najbardziej lubi włazić tam, gdzie ma zakazane. Zakaz rozumie, ale oczywiście o zapamiętaniu nie ma mowy. No ale nie wymagajmy cudów...

Burbuja, świadoma kobieto, Tobie chyba wtłoczenie w szereg nie grozi...

Byliśmy dziś u lekarza z Jasiem. Morfologia jest w porządku, infekcji juz nie ma, a szmer jest nadal, dostaliśmy więc skierowanie do kardiologa. Ale lekarka podkreślała, że gdyby to miała być wada, dawno byłoby to widać i mamy się nie martwić. Pewnie to "taka uroda" Jasiowa, ale sprawdzić trzeba.

Jestem właśnie na etapie upiększania swojego balkonu. Wszystko mi zaczęło pięknie kwitnąć i jestem dumna i blada, bo zawsze miałam się za tą, która nie ma ręki do kwiatów. Idę się jeszcze ponapawać Pa, pa.




Temat: nie jest zawsze tak rozowo, no..:)
nie jest zawsze tak rozowo, no..:)
Ja musze sie troche wyzalic, bo nie kumam pewnych rzeczy. Oczywiscie nalezy
wziac poprawke, ze ja kobita cięzarna jestem i humory swoje mam.:)
w sobote sie zezlilam i na chlopa mego i na jego corke.
Przychodze do naszego nowego mieszkania, oni juz tam byli. (nie mieszkamy
jeszcze tam, ale polowa gratow juz jest przeniesiona). Mala nie przywitala
mnie, siedziala w swoim pokoju. W salonie na fotelu zdjecia z napisem Slub
2000. No wnerwilo mnie to totalnie. Z jakiej racji zdjecia z jego
poprzedniego slubu sa w salonie na widocznym miejscu. Mala sie bawila w
pokoju, chlop z nia tam byl. Poszlam do nich, mala zaplakana, pytam co sie
stalo. Mala nic nie mowi, nie chce rozmawiac. Chlop do mnie "nie stresuj
dziecka". Tez nie chce ze mna rozmawiac.
Wscieklam sie. Stwierdzilam, ze skoro zadne z nich nie chce ze mna gadac, to
ja sobie ide. Kurczak rozmrozony w lodowce, niech sobie zrobia obiad, ja nie
wiem kiedy wroce.
Pojechalam wsciekla do mamy.
Chlop zadzwonil wieczorem. Mala ze mna rozmawiala rowniez i ze
zniecierpliwieniem pytala, kiedy wroce wreszcie do domu.

Wrocilam. No okazalo sie, ze chlop chcial pokazac zdjecia malej jak byla
malutka, a wzial inny album. Mala ogladala i posmutniala. Nie chciala mu
powiedziec o co chodzi. Jak poszlam pytala dlaczego ja sobie poszlam, a chlop
powiedzial ze ja zazdrosna jestem.
Jakby nie mogl powiedziec normalnie, dlaczego ja sie obrazilam. Nastepnego
dnia Mala sie mnie pyta dlaczego zazdrosna jestem. Ja mowie, ze nie, tylko
bylo mi przykro, ze nie przywitala sie ze mna i ze ani ona, ani tata nie
chcieli ze mna rozmawiac. A ona mowi do mnie "Bo to o zdjecia chodzilo! Bo
ogladalismy i ja sie balam ze jak zobaczysz to sie wkurzysz".
No i ja nic z tego nie rozumiem.
Mala mnie wyraznie lubi, laurki mi przynosi, chlopowi kaze mi robic herbatke
i glaskac mnie, wiec zastanawiam sie, co ona sobie pomyslala, jak te zdjecia
zobaczyla. Chyba sama nie wiedziala co ma myslec o calej tej sytuacji...
no ale nie bylo fajnej soboty.
Poza tym mam przemyslenia takie, ze kariery nie zrobie juz. Juz o nie. Nie da
rady. Chyba, ze w okolicy czterdziestki.
Bo tak.
04.2007 rodzi sie malenstwo. Trza z nim byc rok, bo tyle dziecko potrzebuje.
A skoro mozna na to sobie pozwolic - trzeba. Zatem jest 04.2008.
Potem kolejne malenstwo (jak Bog da). Zalozmy 1.2009. Trzeba z nim byc rok,
prawda? Wiec 1.2010 wracam do pracy. Mam jakies 34 lata i ponad 4 lata do
tylu.
wiec juz sama jestem zakrecona.
No.
Poza tym juz 11 tydzien, wiec jakos idzie;)))




Temat: Dodatek dla samotnych rodziców niezgodny z kons...
Cena Ojca.
Zatrudnimy mężczyznę, wiek 30-40lat, na etacie TATY dla miłego siedmiolatka. Spragnionego uczuć ojcowskich i męskiego autorytetu.

Od kandydatów oczekujemy serdeczności, stanowczości, wyrozumiałości i nade wszystko cierpliwości przy odpowiedzi na setne (w ciągu 30minut) pytanie
"a dlaczego".

Odpowiedzialność, konsekwencja, kreatywność i elastyczność będą bardzo mile widziane.
Umiejętność jazdy na rowerze lub rolkach i gry w piłkę nożną będą dodatkowym atutem.

Do obowiązków "ojca" będzie należało:
1) kształtowanie w dziecku odporności na pokusy, postaw altruizmu,
2) ułatwianie rozwoju uczuć wyższych,
3) uczenie dziecka rozwiązywania napotkanych problemów poprzez dodawanie otuchy i uczenie niezależności,
4) przygotowanie dziecka na niebezpieczeństwa,
5) pomoc w dokonywaniu samodzielnych wyborów,
6) zachęcanie do działania,
7) uczenie odpowiedzialności,
8) pomoc w przyswojeniu norm moralnych.

Oprócz tego: czytanie książek na dobranoc, kopanie piłki, wspólne wycieczki rowerowe, wycieczki za miasto, do kina, teatru i Mc Donalda. Od września również uczęszczanie na wywiadówki.

Prasa jest ciężka, żmudna, czasem niewdzięczna, wymagająca od kandydatów ogromnej odporności na stres.
Szczególnie w sytuacjach, gdy dziecko zachoruje i wymaga intensywnej całodobowej opieki.

W zamian oferujemy: bezgraniczne uwielbienie i przywiązanie
a także laurki, wierszyki i piosenki na Dzień Ojca.
Oraz nieustającą pomoc ze strony matki.

Dziecko posiada wprawdzie ojca biologicznego ale tylko na papierku,
dlatego nie ma obaw o rywalizację z jego strony.

WYNAGRODZENIE: 170zł miesięcznie.

Naszą ofertę kierujemy przede wszystkim do sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Kto, jeśli nie oni, wiedzą najlepiej, że pieniądze szczęścia nie dają ...



Temat: Staraczki z naszej Paczki :) cz.3!
Kochane, dzieki za wsparcie. Ja staram sie nie myslec w ogole o tej
inseminacji na razie. Trawie wszystko malymi kroczkami...od wizyty
do wizyty i staram sie nie snuc wizji. Musze byc realistka, bo
inaczej bym oszalala.
Viv, fajny mialas pomysl z ta laurka, jej, jak ja bym chciala mojej
mamie taki prezent zrobic!
Gosiu, tym co rodzinka mysli czy mowi sie nie przejmuj.
Najwazniejsze, ze czujesz sie lepiej. Wypoczywaj, znajdz moze sobie
cos spokojnego, przyjmenego do robienia (oprocz sprzatania), zeby ci
nudno nie bylo i mniej w nosie cala reszte
Ja tez nie mam juz babc ani dziadkow. Tesknie za nimi bardzo. Bylam
z nimi wszystkimi bardzo blisko. Rodzicow taty odwiedzalismy co
tydzien, czesto tam nocowalam. A z rodzicami mojej mamy mieszkalismy
do mojego 16 roku zycia i byli dla mnie bardziej jak rodzice. Moge
nawet smialo stwierdzic, ze babcia mnie wychowywala (do pewnego
stopnia oczywiscie), bo zawsze miala dla mnie wiecej czasu i
cierpliwosci niz moi rodzice. Nauczyla mnie w zyciu wielu rzeczy:
wiazania butow, mnostwa wierszykow, piosenek, tabliczki mnozenia,
samodzielnego ubierania, scielenia lozka, gotowania....wszystko co
umiem kojarzy mi sie z Nia. Byla zawsze przy mnie. Kobieta aniol.
Dziadek tez kochany czlowiek choc pod wzgledem osobowosci byl jej
przeciwnienstwem - ona spokojna i cicha, on glosny i wyrywny. Ale
kochalam go rownie mocno. Nauczyl mnie tanczyc i grac w karty,
szachy i to po nim odziedziczylam milosc do ptakow. Z rodzicami
nigdy mi sie tak dobrze nie gadalo jak z dziadkami Oboje mieli
OGROMNY wplyw na moje zycie. Tak bardzo bym chciala, zeby mogli
zobaczyc moja przyszla rodzine. Mam nadzieje, ze byliby ze mnie
dumni.
Juz prawie weekend wiec zycze wam przyjemnego.




Temat: Koncert Kultu w Trójce
cóż,
nie chcę zabrzmieć niczym echo lecz... trudno mi się nie zgodzić z Sz. Przedpiścami...
Kult (niezależnie od oceny koncertu i ostatnich dokonań) pozostanie jednym z najważniejszych zespołów mojej młodości;
Kazik Twórcą (po prostu - nie ma sensu się rozpisywać);
nie mniej sam koncert tylko chwilami brzmiał tak (np. Tata Kazika) jak można było oczekiwać;
część utworów nieporównywala z pierwowzorami wyrytymi w naszej świadomości (to naprawdę śpiewał ten sam człowiek?) i to nie był tylko problem mijających lat i zmian w tembrze czy barwie głosu;
tam/wtedy słychać było "ogień", zaangażowanie, szczerość, niesamowitą wiarę Kazika w to co niosą - wybitne - słowa Jego wielkich hitów;
tam słuchając Kultu, Kazika na Żywo człowieka, czującego, myślącego człowieka porywał duch i dynamit muzycznego giganta;
dziś... było to często i gęsto przetykana wspomnieniami wyblakła laurka, która niewątpliwie trąca czułe struny nostalgii w duszy, pamięci pierwszych/drugich przesłuchań "Polski", "Baranka", "Arahji" itd., ale tylko to - bo słuchając dziś człowiek zaczyna marzyć o cofnięciu się o -naście lat na niezapomnianie koncerty, niezapomnianie wieczory...
kiedy nie trzeba było udawać zaangażowania, niezwykłych emocji jakie uwalniał we wszystkich Kult.

oczywiście Kult i Kazik ma taką markę... nie, to złe słowo - cofam je... otoczony jest takim nimbem (i słusznie), że kolejne mniej lub bardziej udane projekty nie naruszą legendy, nie mniej szkoda, że kolejne płyty przypominają poruszanie się Kazika w jednym kręgu, co gorsza, żę Kazik uważa, że pierścień ów jest ze wszech miar właściwym wyborem, że kolejne, coraz bardziej miałkie wersje "Polski" pociągną/porwą tłumy

nie mniej, mimo tych narzekań, koncert Kultu to wciąż Wydarzenie, o którym większość polskich kapel możę pomarzyć
dobór utworów i czas jaki nam poświęcił zepół też wzbudził mój szacunek...
nie mniej - od Kultu po prostu oczekuje się więcej
- bo to Kult.



Temat: Nie umie i nie lubi rysować....
Nie umie i nie lubi rysować....
...lub nie lubi bo nie umie.

Syn kończy w tym roku 5 lat, od roku chodzi do przedszkola, co prawda z
dużymi przerwami (częste infekcje). Mimo tego fantastycznie odnajduje się w
grupie, ma wspaniały zasób słów, wyobraźnię przestrzenną - dużo konstruuje z
małych klocków, zdolności językowe, doskonałą pamięć. Jeżali zaś chodzi o
rysowanie ztrzymał się gdzieś między 2 a 3 rokiem życia (opinia
przedszkolanki). Rzeczywiście - ostatnio oglądałam prace dzieci z jego grupy
i kontrast był spory - u mojego syna głowonogi, brak jakichkolwiek proporcji,
źle rozpalanowane elementy, mało kolorów, nie pokolorowane przestrzenie,
kształty nieregularne świadczące o niewprawionej ręce. Zauważyłam, że źle
chwyta pisak. Opinia przedszkola całkowicie potwierdza moje spostrzeżenia
również co do niechęci - laurkę dla mamy robił w trzech podejściach wśród
wzdychania, stękania "o Matko Święta" itd w tym stylu (tu chylę czoła przed
Panią przedszkolanką, że jednak ślęczała z synkiem nad tą laurką).

Nie należę do matek, które przerzucają odpowiedzialność za rozwój
umiejętności dziecka na instytucje, miałam jednak cichą nadzieję, że w
przedszkolu synek połknie plastycznego bakcyla. Przed wysłaniem syna do
przedszkola byłam z nim w domu i zawsze znajdowałam czas na zabawy, w tym
plastyczne. Sama rysowałam, pokazywałam jak sie to robi, prowadziłam mu
rączkę, pozwalałam mazać plakatówkami rączkami, malowaliśmy na wielkich
arkuszach na podłodze, robiłam stemple z ziemniaków itp. Widziałam jednak, że
malowanie, niespecjalnie synkowi leży. Przez 3 miesiące chodziliśmy na
zajęcia plastyczne, które syna wcale nie interesowały, "odwalał" zadanie i
ruszał w kierunku zabawek. Dodam, że w domu mamy chyba wszystko czym da się
rysować, malować wyklejać, książeczki w stylu "uczę się rysować", znikopis.
Na wszystkie okazje rodzinne syn tworzy laurki, ale jest to okupione
dosłownie bólem ("jestem zmęczony, nudzi mi się"), nie jest dla niego
motywacją to że robi prezeznt np. dla taty. Wszelkie propozycje typu: a może
byś coś narysował, są kwitowane " to ja pobawię się autkami, klockami, itp"
Ostatnio stwierdził, że będzie konstruktorem motocykli, więc wykorzystałam
ten fakt, żeby go przekonać o tym że umiejętność rysowania dla konstruktora
jest niezbędna;-)

Jeszcze jedno - trochę zabawne - gdy syn coś rysuje i nie wychodzi mu tak jak
tego chce, błyskotliwie wychodzi z sytuacji mówiąc, że np, ten pana ma takie
wielkie oczy, bo jest zdziwiony, a ogon kota jest większy niż tułów, bo to
jest taki puszysty ogon. Super jak dla nas, ale widać, że ręka głowy nie
słucha.

Moje pytanie brzmą:
Czy może to być związane z jakimś deficytem koordynacji ( syn często rozlewa
napoje, upuszcza przedmioty, gubi rzeczy, uderza się, przy czym jest szybki,
z tych co to prędzej zrobią niż pomyślą)? Czy powinnam iść z nim do
specjalisty zanim pójdzie do zerówki i nie będzie się np. mieścił w liniach?
Czy jest coś co jeszcze mogę zrobić, bo narazie przychodzi mi do głowy tylko
pruski dryl i odbębnianie ćwiczeń?

Pozdrawiam

Helena




Temat: Kochani opanujcie sie.......
zapomnialam wyslac wiec pisze jeszcze raz.
pomysl z drzwiami jest super. u nas bardziej prozaicznie rozmowa przy cherbatce
albo wieczorem podczas podsumowania dnia. gry bardzo rozne ale nie planszowe-
"drabiny i weze" maja swoje jakies dziwaczne zasady (oczywiscie wymyslone
przez mala) a pionki zazwyczaj sluza za kolorowe paznokcie. natomiast polowanie
na zwierzaki, lowienie ryb, lapanie prania przez psiaki to wszystko jej sie
podoba i ja smieszy. kregle i twist(nie znam polskiego odpowiednika) tez sa
interesujace. szalenstwa na macie do tanca zazwyczaj z tata gdyz przez pomylke
kupilismy dla starszych dzieci.
druciki z kulkami juz sie jej znudzily, a narzedziami nie udalo mi sie jej
zainteresowac, za to nozyczki w czestym uzyciu.przebojem jest suchy makaron,
patyczki, rurki i koraliki a kompozycje z ciastoliny mam rozmazane na scianie.
wyliczanki na palcach -bomba , fajne tez wierszyki i piosenki ruchowe, mozna
sie niezle zmachac.
corka bardzo lubi gotowac, calkiem niezle idzie jej krojenie miekkich warzyw.
z zabaw w pociagu wygrywaja gierki slowne, np ktore wyrazy sie rymuja,
zaczynaja/koncza na ta sama litere, nie pasuja w grupie itp. duzo zabawy jest z
porownywaniem obrazkow, odnajdywaniem na nich pomylek.
w drodze zabawa "w stop", kto ma jakie swiatlo, wynajdowanie samochodow z tej
samej grupy (z tata tej samej marki), zabawa "w linki".
podoba mi sie gra z serduszkiem, pewnie jutro sprobujemy.
zazdroszcze ci, ze mozesz pozwolic swoim dzieciom na rysowanie po scianie czy
ogolnie swobode. ja wynajmuje mieszkanie i wlasciciele prosili o
niepraktykowanie tego a wywieszanie papieru na scianie sie nie sprawdzalo.
zrezygnowalismy nawet z zabaw z woda w domu z tego wzgledu (lazienka jest tak
mala, ze na zabawe tam nikt nie ma ochoty)a malowanie tylko po zabezpieczeniu
kuchni. marzy mi sie, ze w moim domu oprocz pokoikow dzieciecych bedzie
specjane pomieszczenie na "brudne" zabawy.
co do pryjemnosci z zabaw to ze mna roznie bywa. pewnie gdybym nie inicjowala
innych to moje dziecko w kolko i w kolko bawiloby sie w dom. ma dziewiec lalek
i wszystkie sa systematycznie karmione, przewijane, zabawiane, wyprowadzane na
spacer- i to jest zbawa przy ktorej umieram z nudow.poza tym mam obowiazek
wszystkie lalki, miski i inne ufoludki kochac i wpuszczac do swojego lozka na
rzadanie. podejrzewam, ze im bardziej corka czuje,ze nie lubie tej zabawy tym
bardziej mnie meczy. w jej malej glowie po prostu sie nie miesci, ze mama moze
nie lubic czegos co ona lubi.
tak w ogole to dostalam dzis pierwsza zrobiona zupelnie samodzielnie laurke z
okazji dnia mamy (w anglii wypada w ta niedziele)i dodatkowo paczke gum
rozpuszczalnych (to bylo dopiero poswiecenie!) i naszyjnik, ktory zrobilam dla
niej w zeszlym roku,hi,hi. Nawet nie wiedzialam ,ze to bedzie takie mile
uczucie. fajnie jest byc mama.
aha, jestes pomyslowa wiec moze mi doradzisz. nie mamy wanny, a mala nie znosi
kapieli pod prysznicem. Na umywalke jest juz za duza a na ogrod oczywiscie za
zimno. myslalam, ze przeczekamy i jakos jej przejdzie ale ona moze sie nie
kompac dwa tygodnie i wcale jej to nie przeszkadza. Jak ja zachecic do kapieli?
Moze masz pomysl na wesole zabawy pod prysznicem? jesli znajdziesz chwilke to
bede wdzieczna za odpowiedz.



Temat: Konkurs na Dzień Matki - wygraj zestaw biżuterii
Mąż poza domem, w pracy, więc myślałam, że raczej same dzieci nie
staną na wysokości zadania i niczego nie oczekiwałam. Ale rano
mogłam dłuuugo pospać (jestem strasznym śpiochem i nie budzona
spałam do 11) Jak tylko otworzyłam w końcu oczy, moja dwójka (11,8
lat) właśnie kładła przede mną na pościeli pięknie przystrojoną tacę
z dzbankiem kawy, dzbanuszkiem do mleka, filiżanką i wazonikiem ze
świeżo zerwanymi na spacerze z psami polnymi kwiatami. ( To był
kolejny, nie zliczę, który bukiet od wczoraj ) Plus laurkę i
prezent: czekoladowe kosmetyki przygotowane wcześniej jak rozumiem
przez tatę za ich oszczędności. Jestem zapaloną kawoszką, kwiaty (i
jedzenie) namiętnie fotografuję, balsamów "słodyczowych" mam ponad
trzydzieści i nadal zbieram. Od rana więc wpadłam w świetny nastrój
(na szczęście dzieci moje wzięły też na siebie "psie i kocie
poranne" obowiązki co nie jest takie łatwe bo nasze szczeniaki
potrafią nadal nasikać i walnąć kupsko do wanny, na spacerze ciągną
jak sto diabłów, czyszczenie kuwety kociaka też nie należy do
przyjemności). Aha, najważniejsze : cały dom został wypucowany a
malcy zapomnieli nawet o głodzie i śniadaniu dla siebie więc po
pośpiesznym obiedzie, i uroczystym sniadaniu/obiedzie dla babci,
która w międzyczasie zjawiła się, dopiero razem wyszliśmy na
porządny spacer do lasu i na pole. I tu największa frajda od
dzieciaków : syn pokazał mi swoje tajemnicze, ukryte za sosnowym
zagajnikiem miejsce gdzie rosło mnóstwo dorodnych dzikich margerytek
i razem, chociaż głównie ja i babcia, rzuciłyśmy sie do ich
zbierania (Rumianki, margerytki są moimi ukochanymi obok konwalii i
niezapominajek kwiatami) Najśmieszniejsze, że mieszkam całkiem
bliziutko tej rumiankowej łąki a nigdy na nią nie wpadłam i nic nie
wiedziałam o jej istnieniu i po zobaczeniu tego skarbu wpadłam w
szał zrywania do entej potęgi. Na nic były próby okiełznania mojej
namiętności przez dzieciaki. Kątem oka podpatrywałam tylko czy
babcia nie ma więcej roślinek ode mnie. Potem ( i wcześniej zresztą
też) obfotografowałam komórką stosy swojego pachnącego miodowo
szczęścia. Wracając z łąki miałam obie ręce zajęte, syn musiał sam
szarpać się z naszymi dwoma haszczakami, babcia pomagała w
pokonywaniu nierówności terenu córeczce (ma MPDz) a ja dźwigałam
tylko naręcza rumianków i policzki płonęły mi z pozytywnych emocji.
Pomyśleć tylko, że największą frajdę i mi i mojej mamie sprawiła ta
króciutka wyprawa do lasu. Pogoda też dopisała. W sumie wszystko
inne było bardzo miłe oczywiście też. Zrobiliśmy sobie na tarasie
grill na cześć babci, psy wykopały jamę w ziemi wielkości lodówki,
powyciągały wszystkie plastikowe zabawki z piaskownicy, porozrywały
na drobne strzępki jakąś szmatę, pogryzły na drzazgi kawałki pniów z
brzozy, my sączyłyśmy leniwie zieloną waniliową herbatkę. W domu
zabrakło wazonów i musiałam ratować się garnkiem i wazą do zupy. A
teraz cały wieczór pilnuję kociaka, żeby nie wskakiwał do wazy
pełnej wody i margerytek. Dostałam też dwa superkochane smsy od męża
z życzeniami ale nawet bez niego to był najpiękniejszy Dzień Matki
jaki miałam w zyciu choć spędziłam go w domu i okolicach.



Temat: Wasze radości
Ah no i wyszlam na rasowa pesymistke bo zadebiutowalam na tym forum w watku o
zmorach bodajze A nastepnie w tym o wyzuciu z zasad
A myslalam ze taka optymistka ze mnie hihi. Ale na usprawiedliwienie dodam, ze
zaczelam czytac od gory i te najbardziej popularne najpierw mi pod klawiature
wpadly

Jolu dzieci za wyciagniecie tego. Trzeba mu troche wiecej postow nabic.

Ah, moje radosci...za z natury malo wylewna jestem to nie latwo mi przyjdzie
sie tu rozkleci, ale dla idei wszystko . Bo inaczej odwiedzajacy pomysla, ze
my takie utyrane, zagryzione przez zmory jestesmy Jakby ubytek mozgu juz nie
wystarczyl

radosci, prosze bardzo..
Ostatnio sie wzruszylam gdy moje najstarsze dziecie mi miejsce przy kompie
umoscilo. Rano sniadanie, wszystkich nakarmic, dogladnac.. Pozniej dzieci cos
tam jak zwykle gdy sa na zwolnionych obrotach bo zoladek trawi a ja z kubkiem
goracej herbatki wedruje do komputerowego na chwile relaksu i codzienny rytual
sprawdzania poczty...` Mamus, wlasnie wszystko dla Ciebie przygotowalam` I tu
gleboki dyg w stylu barokowym...no zaiste...fotel podsuniety, komp wlaczony,
lampka tez...odkurzone(???)- ( tak mi sie wydawalo, ze odkurzacz slyszalam ale
myslalam, ze juz od tej wrzawy mi w uszach szumi ;-P
Oj, no wzruszylam sie
Ale najbardziej kocham te ich wzajemne relacje. To jak starsze dbaja o mlodsze.
Archie np najchetniej zasypia przytulony do Elli i glaskany przez nia po
lepetynce. Czy gdy gdzies wychodzimy, bardzo pilnuja sie nawzajem. Trzymaja za
rece. A juz szczegolnie ostatnio, od momentu gdy raz na zakupach bylismy
swiadkami zaginiecia malego chlopczyka..panika i przerazliwy krzyk matki i
starszego dziecka.
Ale nawet bez tak traumatycznych przezyc bardzo sa `za soba`, bardzo sie
kochaja (rhinox he he, juz wiesz skad sie ta opinia u ludzi bierze ),
bardzo czuja ta solidarnosc rodzinna.
To, ze z wlasnej inicjatywy roztaczaja nad soba wzajemnie opieke i nawet
porywaja sie na zabiegi pielegnacyjne. Pamietam jak Ella reagowala niczym radar
na placz Lily. Zanim jeszcze ja uslyszalam I natychmiast krzyczala: `mami lili
kuain!` I wszystko musialam rzucac bo ciagnela mnie i sama zaczynala plakac.
I ktora teraz idac do kuchni po jablko najpierw obdziela wszystkich, ktorzy sie
tam przywlekli w slad za nia a nastepnie na widok pustego koszyka stwierdza: a
to ja sie ... wody napije`

Kiedy wlasnie teraz z takim zaangazowaniem przygotowuja miliony niespodzianek
dla Ollie na jej dzisiejsze urodziny (wlasnie zostaly mi zaprezentowane
papierowe kwiaty na patyku i padla propozycja, zeby Ollie polozyc na pare
godzin do lozka gdzie sobie poczeka na te swoje niespodzianki )
I gdy Matt wraca i kazde probuje swoj kawalek taty dorwac wsrod przekrzykiwania
sie co kto zrobil, z kims sie poklocil, co narysowal, ile zjadl, o ktorej sie
obudzil.....ciagna go do pokoju i wsrod salw smiechu i obszczekiwania psa
przewracaja na dywan..

te wszystkie szepty, niespodzianki, prezenciki dla mamy, codzienne kwiatki,
bukieciki w kuchni i pod kompem ...nic to, ze moje wypielegnowane (no bez
przesady ) donice ogrodowe stanowia zaplecze dla najmlodszych ,
niezliczone laurki z okazja i bez okazji i slodkie `mamus! przygotujemy dla
ciebie NIC`
Bilety na przedstawienia, balety, koncerty, pokazy i wyscigi konne na ktorych
jestesmy jedynymi widzami.
Wlasnego autorstwa piosenki
Poranne ciasne ale cieple lozko. Szczegolnie w zimowe poranki.
Wszystkie smieszne powiedzonka pomnozone przez piec.
Nasza kuchnia ktora jest nareszcie wymarzona, wymodlona przez pajdokracje.
Odpowiednio duza by pomiescic wszystkich chetnych do pichcenia pomocnikow.
Nasza wlasna tradycja, ktora powoli nabiera coraz wyrazistszych ksztaltow.
No i duma tez mnie rozpiera. Gdy np na urodzinach babci wstaly w pewnym
momencie, weszly na murek i trzymajac sie za rece odspiewaly Happy B-day i
wlasna, przygotowana po drodze w busie piosenke dla babci. Pierwsze takie
wystapienie w obecnosci szerokiej publiki (jakies 60-70 osob). W drodze co
prawda wyrazaly obawy czy sie osmiela ale gdy przyszlo co do czego to bez
zachety nawet sie obylo I przyznaje bezwstydnie, ze miodem na uszy byly
szepty publicznosci stojacej przede mna (bo akurat wrocilam z lazienki z
przebranym Archino) Itd itd Tyle mi sie narazie przypomina.



Temat: przebudzenie tesciowej...
przepraszam,za szybko kliknelam. Kochane e-mamy, opisze Wam swoj problem
(przepraszam za dziwne znaki, ale cos mi sie poprzestawialo i nie moge pisac
prawidlowo). Moj synek ma 4.5 roku, jeszcze przez 2 m-ce mieszkamy u moich
Rodzicow(pokoj 9 m.maz ja i dziecko).Od poczatku moi Rodzice bardzo nam
pomagali- zwlaszcza chodzi mi o opieke nad dzieckiem- ja konczylam studia, maz
pracuje w niedziele(tylko soboty ma wolne).Moja te[ciowa mieszka doslownie 5
minut spacerkiem ode mnie- widywala dziecko tylko jak tam przyszlismy, bo "ona
go nie wezmie, bo si zakrztusi", potem "nie mam czasu, bo buduje dom", na
spacer tez nie,bo"niewiem jak sie zachowa, moze mi ucieknie, albo sie
zsika".Mojego meza tez zaczelo to denerwowac, kiedys poprosil zeby chociaz
przyjechali 1 na miesiac na pol godziny, ale"oni nie maja czasu". (tesciowa
pracuje 2 razy w tyg.)A poza tym nie beda do nas przyjezdzac, bo nie mieszkamy
sami...wiecie jeszcze ten ostatni argument moglabym zrozumiec, ale moi rodzice
sami sa zdziwieni ich zachowaniem(potrafili podjechac pod blok i trabic zeby
moj maz wyszedl).A teraz moj maz i ja jestesmy pokloceni z siostra meza i ojcem
(klnie jak szefc i w ogole jest odrzucajacy- ma podejscie, ze wszystko mozna
kupic).Moja tesciowa przebudzila sie, raz na tydzien chodzi ze mna i dzieckiem
na spacerki i niedawno powiedziala"wezme Dawida na dzialke, najpierw na jeden
dzien, potem na noc".Pytalam sie Dawidka czy pojedzie bez mamy i taty( jeszcze
nigdy tak nie bylo zeby byl bez nas caly dzien, a noc to juz w
ogole).Doradzcie, co byscie zrobily(wiem, ze decyzje musze podjac sama, ale
zawsze lepiej jest wiedziec co mysla inne osoby). Powiem szczerze moze to
dziecinne i glupie, ale tak czesciowo to chcialabym im sie odwdzieczyc za ten
czas kiedy to oni nie mieli czasu. -Oni wtedy nie chcieli bra dziecka- teraz ja
moge nie chciec. To sa ludzie tak wyrachowani(zwlaszcza tesc)ze moim zdaniem
robia to dlatego, bo Dawid jest starszy i juz rozumie, ze ktos Go gdzies
zabierze, cos kupi...(mimo ze ucze Go, |e to nie jest najwazniejsze, ze wazny
jest czas, ktory sie poswieca itd), ale same wiecie, ze jest jeszcze troche za
maly na takie tlumaczenia.Wydaje mi sie ze jakby mieli do dziecka jakies
uczucia, to od poczatku, a nie po 4,5 roku.(zdjecia obstawione po calym domu,
gadki przed znajomymi)- wszystko dla pokazu, a tak naprawde nic o swoim
pierwszym zreszta i jedynym jak narazie wnuczku nie wiedza.( rok temu jak
tesciowa przyszla na DzieD Babci do przedszkola i Dawid mial do niej podejsc z
laurka, to musiala Go przekupic cukierkiem.Ogolnie przez ten caly czas (z
wylaczenie ostatnich 2 miesiecy)widywali Go tylko na "okazje"-swieta, urodziny.
Doradzcie, jak postapic, bo ja nie chce zeby jechal- czy postawic na swoim
(tylko co odpowiedziec tesciowej???)czy zrobic cos wbrwew sobie?( nie pomijam
oczywiscie zdania dziecka). Wiem ,ze to troche wyglada jakbym chciala sie
zemscic (jestem tego swiadoma)ale chce im wreszcie pokazac, |e naprawde robili
zle przez prawie 5 lat i sami sobie na to zapracowali(wiele razy bylo mi przez
nich bbb.przykro, nieraz plakalam) i dlaczego mam teraz im cos ulatwiac???
Prosze Was o napisanie co o tym sadzicie, co Wy byscie wybraly?Pozdrawiam.



Temat: DZIEŃ MATKI :-)
Tak!!!Przygotowały-piękne laurki (nawet od koleżanki , dyplomy i serduszka,
buziaki, przedstawienie w przedszkolu, przedstawienie i konkursy dla mam w
szkole (co było wielką tajemnicą). Mamy były podzielone na grupy i musiały
wykonać różne zadania. Mi przypadło w udziale ustawianie piramidy z plastikowych
kubeczków na czas.
No i jeszcze tata nawet nie zapomniał i kupił dla każdej "damy" po róży dla mamy.

A poniżej pozwolę sobie dołączyć tekst, który jedna z mam przysłała na naszego
klasowego maila (trochę długie, ale myślę że ciekawe):
Drogie Mamy naszych kochanych pociech
Szczęśliwego Dnia Matki!!!

Twoje ubrania:

Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi
ciążę.

Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.

Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ się Twoimi normalnymi ciuchami.
_____________________________________________________

Przygotowanie do porodu:

Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.

Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.

Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.
______________________________________________________

Ciuszki dziecięce:

Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach,
koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.

Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi
ubraniami.

Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?
______________________________________________________

Płacz:

Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.

Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo,
że jego wrzask obudzi starsze dziecko.

Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w
łóżeczku.
______________________________________________________

Gdy upadnie smoczek:

Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.

Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.

Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

______________________________________________________

Przewijanie:

Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.

Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.

Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na
smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

______________________________________________________

Zajęcia:

Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do
teatrzyku itp.

Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.

Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.
______________________________________________________

Twoje wyjścia:

Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.

Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.

Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.
______________________________________________________

W domu:

Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.

Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie
dusi i nie wkłada mu palca do oka.

Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.
______________________________________________________

Połknięcie monety:

Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.

Drugie dziecko: Czekasz aż wysra.

Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

_____________________________________________________

Prześlij to wszystkim, którzy mają dzieci lub znają kogoś, kto ma dzieci lub…
sami byli dziećmi!

WNUKI: Nagroda od Pana Boga za nie zamordowanie własnych dzieci.



Strona 2 z 2 • Wyszukano 204 wypowiedzi • 1, 2